Arpelc. Doświadczenie i ciężka praca na wagę złota.

Pierścionki zaręczynowe z duszą

Arpelc. Doświadczenie i ciężka praca na wagę złota.

Opublikowany

Obiegowe przekonanie, że koszt pierścionka zaręczynowego powinien być równy co najmniej jednej pensji absztyfikanta, powinno już dawno odejść w niepamięć. Arkadiusz Pelc z pracowni jubilerskiej Arpelc swoimi pierścionkami kradnie serca i wyznaje zasadę, że miłości nie przelicza się na pieniądze. Setki klientów z całego świata nie mogą się mylić - produkty gdańskiego złotnika to precyzja i jakość autorskiej pracowni zamknięta w pięknych formach i...atrakcyjnej cenie.

Pierścionki z charakterystycznym dla marki detalem - wycięciem w kształcie serca.

Pierścionki z charakterystycznym dla marki detalem - wycięciem w kształcie serca.

Kiedy pada hasło “pierścionki zaręczynowe” na myśl od razu przychodzi mi właśnie Arpelc. Delikatne, bardzo kobiece formy, a do tego szeroki wybór kamieni szlachetnych...Twoja przygoda z biżuterią to kontynuacja rodzinnej tradycji, czy może to Ty zapoczątkowałeś nową, jubilerską tradycję, którą będzie chciał przekazać kolejnym pokoleniom?

Pierwszą styczność z zawodem jubilera miałem w wieku wczesnoszkolnym, gdy odwiedziłem mojego wujka, złotnika, w jego pracowni. Pamiętam do dziś jak wielkie wrażenie wywarła na mnie praca z ogniem: topienie, lutowanie, czy hartowanie rozgrzanych do białości metali w różnych kolorowych płynach. W oczach siedmiolatka zakrawało to niemal o alchemię i czary. Natomiast dziś w tym zawodzie za najbardziej fascynujące uważam efekty pracy w postaci biżuterii oraz radość osób, które ją otrzymują - to jest bezcenne.

Arek zza kulis.jpgIMG_0246.JPGIMG_0216.JPGIMG_0131.jpgIMG_0254.JPGIMG_20161128_132647_2.jpgIMG_0310.JPGIMG_0327.JPGpearl and diamond wedding rings.JPGIMG_0191.jpgproduct_l.JPEGproduct_l (1).JPEGIMG_0189.jpgIMG_0198.jpgIMG_0152.jpg

W moim odczuciu wybrałeś wyjątkowo trudne technicznie i precyzyjne rzemiosło. Jak wyglądały początki?

Początki to nauka w szkole o profilu złotnik-jubiler i mnóstwo praktyk zawodowych. Z racji zamieszkiwania w Gdańsku – światowej stolicy bursztyniarstwa – na początku kształciłem się głównie w obróbce srebra z bursztynem. Tego też dotyczyła moja pierwsza poważna praca gdzie szlifowałem swój warsztat i poznawałem praktyczne strony pracy, również z innymi kamieniami jubilerskimi. Ponadto zacząłem tworzyć duże formy złotnicze np. wielkie srebrno-bursztynowe papugi, które wystawiane na targach szybko znajdowały nabywców z różnych stron świata.

Arpelc to biżuteria dopracowana w każdym detalu, a dobór materiałów nie pozostawia wątpliwości, że posiadasz ogromną wiedzę i umiejętności. Gdzie nauczyłeś się tego wszystkiego? To kwestia wykształcenia artystycznego, praktyk, czy poszerzania zainteresowań poprzez dostępne środki i media?

Tak się zazwyczaj składało, że dość często zmieniałem miejsce pracy. Byłem głodny wiedzy i doświadczeń, co powodowało, że ambicja kazała mi gonić wciąż za nowym i jeszcze nieznanym. W efekcie moje doświadczenie to pochodna pracy w wielu pracowniach – a często ile pracowni tyle technik pracy. Po pewnym czasie zrozumiałem, że umiejętności które posiadłem w trójmiejskim środowisku - to jedynie przyczynek do warsztatu jubilera złotnika o jakim marzyłem. Mimo wspaniałych tradycji złotników gdańskich, czy warszawskich,  lata za żelazną kurtyną strasznie zubożyły to piękne rzemiosło. Przełomem dla mnie była okazja wyjazdu do stolicy światowego jubilerstwa, czyli Nowego Jorku. Tam, dla jubilera możliwości są niemal nieograniczone, a nauka i praca z najlepszymi mistrzami pochłonęły mnie niemal bez reszty na siedem lat. Wytwarzanie biżuterii Tiffany & Co. czy Harry Winston’s to wyżyny złotnictwa, rynek amerykański pozwolił mi na pracę z biżuterią, która niejednokrotnie osiągała wartość pokaźnej nieruchomości. Takiej praktyki nie posiądzie się zdalnie, za pomocą mediów ani innych  środków. Doświadczenie na zasadzie przeżycia to zupełnie inny wymiar pracy i nauki.

Powiesz kilka słów o materiałach, kruszcach i kamieniach, z którymi najczęściej pracujesz? Czy tworząc biżuterię bierzesz pod uwagę “moce astralne” lub zdrowotne właściwości kamieni?

Zwracam uwagę przede wszystkim na estetykę i jakość, nie mniej zależy mi na naturalnym pochodzeniu materiałów. Według mnie dobry jubiler potrafi osiągnąć świetne efekty z materiałów niedoskonałych, takich jak naturalne kamienie. Niedoskonałości trzeba przekuć w atuty np. jako uzupełnienie wzoru. Jest to swoistym wyzwaniem dla umiejętności technicznych, ale w efekcie wpływa na unikatowość, niepowtarzalność konkretnej sztuki biżuterii.

Podobno Twoim ulubionym kruszcem jest platyna. Czemu akurat ona?

Rzeczywiście, bardzo lubię pracę w tym kruszcu. Platyna jest bardziej wymagająca niż pozostałe metale używane w złotnictwie. Z jednej strony jest odporniejsza na czynniki zewnętrzne, temperaturę czy związki chemiczne, ale potrafi płatać figle i stawać się niemal jak plastelina, co czasem staje się problematyczne i trudne do opanowania. Do platyny używa się też nieco innych narzędzi i materiałów – na przykład platynowe luty to 8 lutów o różnych temperaturach topnienia.

Uważasz, że obecnie najlepsze efekty w jubilerstwie osiąga się łącząc tradycyjne rzemiosło z nowoczesnymi technologiami. Dlaczego i z jakich technologii korzystasz w swojej pracowni?

Tak, to prawda, wg mnie taki mariaż jest najlepszym rozwiązaniem. Podczas gdy masowa produkcja musi opierać się na ujednoliconych półproduktach, prefabrykatach, ja podchodzę indywidualnie do każdej tworzonej rzeczy. Dzięki takiemu podejściu mam możliwość używania np. ręcznie szlifowanych kamieni, nie muszą one mieć jednakowych wymiarów. W mojej pracowni człowiek wytwarza biżuterię z pomocą narzędzi i maszyn, a nie odwrotnie, i wiem, że nigdy nie przeszedłbym na masową produkcję, gdzie rzemiosło człowieka stanowi jedynie etap wykończenia maszynowego wytworu technologicznego. Nie należy jednak zupełnie negować nowych technologii, które są pomocne – trzeba tylko znaleźć dla nich odpowiednie miejsce – np. zaawansowane mikroskopy czy spawanie laserowe.

Specjalizujesz się w oprawie kamieni metodami PAVE i MICRO PAVE. Na czym to polega i jak wpływa na etap końcowy?

Może nie tyle specjalizuję się, bo nie ograniczam się do używania jedynie tych metod oprawy. Rzeczywiście używam ich w swoich niektórych wyrobach, gdyż te metody pozwalają umieścić bardzo małe kamienie (już od ok 0,6mm) tuż obok siebie, tak aby optycznie zlewały się ze sobą. Jest to warte uwagi, ponieważ niewielu złotników jest w stanie stosować tą technikę oprawy kamieni. O ile wiem nie ma jeszcze też maszyn które byłyby tak bardzo precyzyjne.

Pracownię traktujesz wyłącznie jako miejsce stworzone dla twórczej pracy kreatywnej i jubilerskiego warsztatu, czy zapraszasz tam również klientów?

Spędzam w pracowni dużo czasu, jest rzeczywiście moim twórczym azylem. Nie wydaje mi się zasadne, aby zapraszać klientów do pracowni -to produkt ma być oszałamiający i efektowny dla klienta, a nie sam proces tworzenia. Ten proces cechuje się raczej innym wymiarem fascynacji i ucieleśniania inspiracji, o którym wspominałem przy okazji mowy o moich początkach. Zdjęcia z pracowni można traktować dość ekskluzywnie, nie zaglądają tu często ciekawskie oczy.

Dobry design, wysoka jakość i atrakcyjne ceny przekonały do Twoich produktów rzesze zagranicznych klientów, szczególnie z Niemiec. Masz dalsze plany na rozwijanie marki w kontekście eksportu?

Staram się spełniać oczekiwania rynku - zarówno w kontekście wzornictwa, jak i jakości. Inspiracja czasem pochodzi z feedbacku od moich klientów: często po pierwszych zakupach powracają z kolejnymi zamówieniami. Dla mnie to sygnał, że zarówno od strony designu jak i jakości produkty są interesujące, godne polecenia, nie zawodzą podczas użytkowania. Bardzo cieszą mnie informacje zwrotne od moich klientów i ich żywe zainteresowanie moimi produktami. Obecnie wysyłam biżuterię Arpelc już chyba na wszystkie kontynenty!

Mógłbyś nakreślić, proszę, w jednym zdaniu, dlaczego w zasadzie poświęcasz tyle czasu i energii na tworzenie biżuterii? Co znaczy dla Ciebie Arpelc?

Własna marka pozwala mi się realizować i robić to, co uwielbiam. Mogę oddawać się największej pasji jednocześnie czerpiąc niesamowitą satysfakcję z zadowolenia moich klientów.

Masz jakieś rady, wskazówki dla początkujących twórców?

Hmm, może dość trywialnie to zabrzmi, ale w moim przekonaniu kluczem do wszystkiego jest to, by odnaleźć siebie a potem… sobą pozostać.

Kopiuj tekst

Udostępnij

Powiązane artykuły
Moskwa. Geometryczna biżuteria bez drzazgi wątpliwości.

temu

Czy można stworzyć drewnianą biżuterię, która poza organicznym materiałem, z którego jest wykonana, będzie też szalenie modna i oryginalna? Jak się okazuje można i w dodatku jeszcze wykonaną całkowicie ręcznie: od formy, przez szlify, aż po malowanie. Magdalena Gruhn w poszukiwaniu równowagi dla swojego artystycznego ducha i twórczych aspiracji z dzieciństwa stwierdziła, że naturalną koleją rzeczy będzie powołanie do życia swojej autorskiej marki. Zakochajcie się w geometrii na nowo za sprawą produktów od Moskwa!
Jackob Buczynski x DaWanda.pl: #niejestemmasowymproduktem

temu

...i wybieram to, co wyjątkowe. W czasach kiedy półki i wieszaki uginają się pod ciężarem masowo wytwarzanych produktów na wartości zyskują rzeczy wytworzone przez rzemieślników, ale i nas samych, nawet zupełnie amatorsko. Wielki powrót DIY (Do-It-Youself), łączącego w sobie idee recyklingu, upcyklingu a nawet coraz bardziej popularnego ruchu no waste, to dowód potwierdzający, że społeczeństwo zmęczyło się wreszcie bezduszną ‘masówką’.  #niejestemmasowymproduktem to inicjatywa Jackoba Buczynskiego - blogera, który poza stylistyczną smykałką i zamiłowaniem do lumpeksów odkrył w sobie również talent twórczy, zgrabnie łącząc te dwa tematy. I tak właśnie po wielu próbach i błędach, zarwanych nocach i testach na znajomych, powołał do życia swoją autorską markę z wyjątkowym asortymentem.
Biżuteria jesień-zima 2016/17: Rozmiar ma znaczenie

temu

W tym sezonie projektanci pół żartem, pół serio przekonują nas, że w przypadku biżuterii rozmiar ma naprawdę duże znaczenie. Jesienią i zimą 2016/17 ozdoby przybierają format maxi. Spektakularne formy, duże kolie, długie kolczyki i, co ważne, bogactwo detali i materiałów skupiają na sobie całą należną uwagę.
ENDE ceramics. Kreatywny duet.

temu

Kreatywny duet, który świetnie współgra w pracy i w życiu prywatnym. Natalia Gruszecka i Kuba Kwarciński, to absolwenci ceramiki na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Podczas tworzenia marki ENDE ceramics wymyślili, że ich przedmioty będą robione wyłącznie ręcznie, z sercem, z wykorzystaniem materiałów wysokiej jakości. Mimo oryginalnej, wyszukanej formy, ich filiżanki, kubki czy wazony zachowują funkcjonalność i docierają do amatorów pięknych przedmiotów nie tylko w Polsce.

Lovebook Lato 2017

Poziom endorfin wzrasta, słońce budzi nas przez większość poranków, sezon na pikniki trwa w najlepsze. To znak, że lato rozgościło się u nas na dobre! Przygotowaliśmy odrobinę wakacyjnych inspiracji prosto z autorskich pracowni. Wspólnie z polskimi twórcami przedstawiamy 8 sposobów na letnią metamorfozę wnętrza i duszy… Zapraszamy w podróż po letnich trendach i kolorach aktualnego sezonu.