Lady Stump. W magicznym świecie Żyjątek.

Lady Stump. W magicznym świecie Żyjątek.

Opublikowany

Małgorzata Kołaczyńska-Strzelecka to drobna kobieta, która ma mnóstwo pomysłów w głowie, wielkie serce, wesołego męża i trzy grube koty. Z wewnętrznej potrzeby zaczęła tworzyć już w dzieciństwie. Szyła ubrania dla lalek, projektowała im domki, pokoje, mebelki. Samymi lalkami nie chciała się bawić, bo tworzenie całej otoczki było dla niej ciekawsze. Z biegiem lat rozwijała swój świat piękna i miłości do sztuki. Stworzyła markę pełną magii, dobrych emocji i uroczych zwierzątek! Poznajcie Lady Stump i jej Żyjątka.

Skąd pomysł na stworzenie oryginalnych gadżetów dla dzieci?

Pierwszy prototyp powstał z myślą o założeniu marki, czy był efektem dogadzania własnej pociesze? Kiedyś kupiłam maszynę, bo uważałam, że to przydatne narzędzie, które powinno być w każdym domu. Nie umiałam szyć, nie znałam się na maszynie, ale postanowiłam ją okiełznać. Otworzyłam instrukcję, poszperałam trochę w internecie i małymi kroczkami zaczęłam zapoznawać się z moją maszyną Zofią z Łucznika. Uszyłam sobie torebkę, zabawki dla młodszych sióstr, szybko zauważyłam, że sprawia mi to radość, dlatego bardzo wcześnie zaczęła kiełkować myśl, aby pójść o krok dalej. Postanowiłam, że będę szyć dużo, stworzę swoje zabawki i założę fanpage, aby pokazać swoją twórczość światu. Zaczynałam od zera, ale cierpliwość i determinacja pozwoliły mi przetrwać trudne chwile zwątpienia. Silna potrzeba tworzenia czegoś wyjątkowego była ogromna. Miałam cel, aby pasja była pracą, formą utrzymania. Wiele razy czułam się zrezygnowana, nie byłam zadowolona ze swoich prac, chciałam mieć swój własny styl, coś co będzie moim znakiem rozpoznawczym, a jednocześnie spodoba się odbiorcom. Dzisiaj stale się uczę, wciąż szukam swojego stylu. Nie spoczęłam na laurach. Cały czas zdaję sobie sprawę, że jestem na samym początku mojej drogi.
Projekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-6.jpg

Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia?

Może to banalnie zabrzmi, ale inspiracją jest dla mnie natura, otoczenie, piękne rzeczy, sztuka, inni ludzie, którzy rzucają wyzwania. Czasem zobaczę coś ciekawego na ulicy, jakiś nadruk na koszulce przechodnia, który zaczyna we mnie kiełkować. Często pomysły siedzą miesiącami w mojej głowie, aby później wyjść na światło dzienne i przemienić się w zabawną przytulankę, przyjazny plecak czy oryginalny szalik. Mam wiele pomysłów w głowie, ale nie wiem czy każdy będzie miał swój debiut w mojej pracowni.

Sama projektujesz i szyjesz czy masz swoich pomocników? Projektuję wszystko sama, uwielbiam to i chciałabym w przyszłości zająć się głównie tym. Większość szyję ja, ale mam też pomoc, nie poradziłabym sobie już sama. Czasem pomaga mi też mój mąż. Przygotowywanie przesyłek, wykrawanie czy prace biurowe – nie da się tego wszystkiego ogarnąć samemu. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, a przyszłość Lady Stump ułoży się w magicznych barwach.


Jak wygląda proces tworzenia w Twojej pracowni?


Kiedy noszę się z zamiarem stworzenia czegoś nowego (czasem mija kilka miesięcy), zaczynam szkicować daną rzecz (lub szkicuję od razu kiedy ją wymyślę). Tworzę kilka projektów, później staram się rozrysować wykrój, który często zmienia się podczas szycia. Rozkładam materiały na moim retro stole z odzysku, wybieram te, które będą najlepiej odpowiadać do mojego projektu i wycinam z nich krój. Zasiadam do długiego biurka, na którym stoi moja obecna maszyna do szycia (niestety nie ma jeszcze imienia) i zszywam zabawkę czy inną rzecz. To jest najlepsza część tego zadania ponieważ już niebawem będę wiedziała, co ostatecznie powstało. Czasem jestem niezadowolona z efektu końcowego i rzucam prototyp w kąt. Mam takie zabawki, które nie ujrzały światła dziennego. Jeśli prototyp według mnie jest dobry, robię małe poprawki na wykroju (jeśli takie trzeba było nanieść) i staram się zrobić piękne zdjęcia, na których zabawka “ożyje” i przemówi do widza.


Jak wygląda historia Twojej marki, czy zawsze byłaś taką niezależną artystką bizneswoman, która sprzedaje ludziom maskotki i ciepłe uczucia?

Nie wiem, czy mogę nazwać się artystką czy bizneswoman. Nie przypinam sobie etykiet i chyba nie chce aby inni to robili. Jestem osobą, która robi swoje, która żyje po swojemu, cieszy się ze swojej pracy i stara się spełniać kolejne marzenia. Zawsze chodziłam swoimi drogami. Nawet jeśli ktoś zwracał mi uwagę na to, że czegoś nie powinnam, to robiłam tak, jak czułam. Od dzieciństwa lubiłam rysować, malować, projektować domki dla lalek, w zasadzie to była najlepsza zabawa! Rysowałam portrety w rodzinie. Niektórzy jeszcze mają swoje oprawione na pamiątkę. Wychowałam się w małej wiosce i bardzo dużą wagę przywiązywałam do piękna natury. Myślę, że też dzięki temu stałam się osobą wrażliwszą na piękno. Historia mojej marki jest krótsza, bo kiedy już wiedziałam, że stworzę swoją firmę, szukałam odpowiedniej nazwy. Fanpage nazywa się Szyte Żyjątka i nie wiązałam z tą nazwą przyszłości, a firma miała mieć nazwę bardziej dostojną, choć przewrotną i powiązaną z naturą. Był czas, że szyłam poduszki w kształcie pieńków, to właśnie od nich powstała Lady Stump. Nazwa miała być międzynarodowa. Nie oszukujmy się, nie można ograniczać się tylko do rynku polskiego. Wiele osób wytyka, że polskie firmy nie mają polskich nazw, ale prawda jest taka, że nasze produkty kupują klienci z całego świata i łatwiej zapada w ich pamięci nazwa bez polskich znaków. Chcę przez swoją twórczość przekazywać pozytywne uczucia, moją misją jest stworzenie marki “wesołej, żartobliwej i bajkowej”. Lubię przewrotność i na co dzień staram się żartować, dużo uśmiechać.


Twoje zwierzaki są przepiękne, widać w nich miłość, z którą zostały stworzone. Opis Twojej marki jest również niezwykle rozkoszny i magiczny. Czy taka właśnie jesteś? Wrażliwa i uczuciowa?

Chyba taka właśnie jestem, nie oszukam swojej natury :). Chcę, by było pięknie, magicznie, oryginalnie i dokładnie. Ma to swoje zalety, ale też wady, bo łatwiej jest się zmartwić błahostką. Jednak myślę, że wiele rzeczy da się wypracować. Opis mojej firmy pomagał stworzyć mój mąż. On wie, jak ująć w słowa to, co chcę przekazać. Może jest to wynik tego, że długo się znamy i dobrze jest nam wyczuć siebie nawzajem. Ja nieraz mam problem, aby dobrze ująć swoje myśli w słowa.

Projekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-6.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-4.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-10.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-3.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-7.pngProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-2.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-8.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-9.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-11.jpg
Projekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-7.pngProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-2.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-10.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-4.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-9.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-8.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-3.jpgProjekt-pracownia-DaWanda-Lady-Stump-11.jpg

Kopiuj tekst

Udostępnij

Powiązane artykuły
Moskwa. Geometryczna biżuteria bez drzazgi wątpliwości.

Czy można stworzyć drewnianą biżuterię, która poza organicznym materiałem, z którego jest wykonana, będzie też szalenie modna i oryginalna? Jak się okazuje można i w dodatku jeszcze wykonaną całkowicie ręcznie: od formy, przez szlify, aż po malowanie. Magdalena Gruhn w poszukiwaniu równowagi dla swojego artystycznego ducha i twórczych aspiracji z dzieciństwa stwierdziła, że naturalną koleją rzeczy będzie powołanie do życia swojej autorskiej marki. Zakochajcie się w geometrii na nowo za sprawą produktów od Moskwa!
Plantarium - tajemniczy ogród w sercu Warszawy

Kamila Ciszek zaprasza wszystkich miłośników zieleni do swojej warszawskiej pracowni botanicznej, w której dzieje się magia. Oplątwy rosnące bez ziemi, kwitnący jaśmin witający gości swoim pięknym zapachem i fikusy wyglądające jak małe drzewka bonsai – to tylko namiastka tego, co znajdziecie w Plantarium. Poznajcie historię Kamili, która udowadnia, że artyzm może mieć zielone oblicze, a specjalistyczna wiedza o roślinach pozwala wyzbyć się przekonania, że trzeba mieć rękę do kwiatów, by żyć z nimi w symbiozie.
Arpelc. Doświadczenie i ciężka praca na wagę złota.

Obiegowe przekonanie, że koszt pierścionka zaręczynowego powinien być równy co najmniej jednej pensji absztyfikanta, powinno już dawno odejść w niepamięć. Arkadiusz Pelc z pracowni jubilerskiej Arpelc swoimi pierścionkami kradnie serca i wyznaje zasadę, że miłości nie przelicza się na pieniądze. Setki klientów z całego świata nie mogą się mylić - produkty gdańskiego złotnika to precyzja i jakość autorskiej pracowni zamknięta w pięknych formach i...atrakcyjnej cenie.
Little Lights. Przyjemnie rozświetlona historia.

Markę stworzyli z miłości do prostych rozwiązań i pięknego designu. Pierwsza lampa Little Lights powstała z potrzeby. Patrycja szukała lampy litery dla siebie – ale takiej, która nie tylko będzie ozdobą, ale będzie spełniała także funkcję lampy – dawała przyjemne światło, przy którym można np. poczytać. Na początku był to sposób na wolny czas. Teraz to młoda, rozwijająca się marka, która sprawia małym i dużym klientom wiele przyjemności. Sami zobaczcie te słodkie wzory i spróbujcie się nie zakochać! 

Kreatywne pakowanie kosmetyków

Kosmetyki, a zwłaszcza w pełni naturalne, stworzone na bazie ekstraktów i wyciągów roślinnych są świetnym pomysłem na prezent nie tylko dla bio freaka. Ale o ile nie kupujemy ich w specjalnym pudełku to pakowanie takich złożonych prezentów zdaje się być nie lada wyzwaniem. Jak ładnie zapakować prezent na Boże Narodzenie, aby bez względu na swój kształt zachwycił obdarowywanego? Dzięki naszemu tutorialowi nie będziesz musiał biec do sklepu po banalne torebki, tylko sam pięknie je zapakujesz!